"Napój miłosny" w Filharmonii Sudeckiej
13.02.2026 r. wybraliśmy się do Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu na operę „Napój miłosny" włoskiego kompozytora Gaetano Donizettiego z librettem Felice Romani.
Wykonawcy :
Maciej Tomasiewicz - dyrygent
Paulina Makarowska - Adina
Maciej Strzałkowski - Nemorino
Benedykt Szostok - Belcore
Wiktoria Boroń - Gianetta
Kacper Kostrzewski - Dulcamara
Zespoły wokalne Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach,
Krystyna Krzyżanowska-Łoboda — przygotowanie zespołów,
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej.
Gaetano Donizetti (1797-1848) -- włoski kompozytor, obok Rossiniego i Belliniego czołowy reprezentant twórczości operowej w stylu włoskiego bel canto. Bel canto to technika wokalna i styl muzyczny wykształcony we Włoszech (XVII–XVIII w.), który stawia na pierwszym planie wirtuozerię, płynność dźwięku i piękno głosu.
Donizetti skomponował prawie siedemdziesiąt oper. My wybraliśmy Napój miłosny - jedną z najpopularniejszych oper komicznych skrzącą się dowcipem, wirtuozowskimi ariami i pełnym werwy finałem. Było to pierwsze dzieło kompozytora, które przyniosło mu europejską sławę. Wkrótce po premierze opera pojawiła się na scenach wielu miast Europy, w tym także w Polsce – we Lwowie w 1838 roku oraz w Warszawie w 1839 roku.
Dziś Napój miłosny to jeden z filarów „żelaznego repertuaru” operowego. Dzieło nosi piętno genialności: nie brak mu scen czysto komicznych, ale nie chodzi tylko o wywołanie beztroskiego śmiechu. Jest to opowieść o odwiecznym problemie wynikającym z odmienności między kobietą i mężczyzną, o różniących się charakterach i sposobach widzenia świata, także o stosunkach między ludźmi, o wierności wobec swoich przekonań, zmienności natury i dojrzewaniu uczuć. Bo któż nie marzył (choćby tylko raz!) o posiadaniu cudownego napoju, który potrafiłby zwrócić ku niemu serce ukochanej osoby, dotąd niezbyt czułej i otwartej na miłosne wyznania i oświadczyny? A co, jeśli taki eliksir ma w swojej ofercie wędrowny szarlatan, który nabiera w ten sposób naiwnych i zakochanych? To punkt wyjścia do prawdziwego dramatu sercowego – albo też świetnej komedii, pełnej śmiesznych sytuacji i zabawnych nieporozumień.
Pierwszy raz zobaczyłam to dzieło Donizettiego w operze wiedeńskiej. Inscenizacja przenosząca widzów do lat 30. XX wieku na sielską włoską prowincję. Na scenie klimatyczna scenografia, kostiumy i pojazdy z epoki. Muzycy w kanale orkiestrowym. Kurtyna oddziela scenę od widowni. Spektakl ten był bardzo piękny i elegancki.
Z tym większą ciekawością jechałam do naszej Filharmonii i muszę powiedzieć, że nie zawiodłam się. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu pod batutą Macieja Tomasiewicza znakomicie opowiedziała historię o pechowym Nemorinie, pięknej Adinie i sprytnym Dulcamarze i na pewno nie zawiodła żadnego słuchacza! Piękno ludzkiego głosu i wirtuozerię wokalną mogliśmy podziwiać w wykonaniu:
Pauliny Makarowskiej (sopran), Macieja Strzałkowskiego (tenor), Benedykta Szostoka (baryton), Wiktori Boroń (sopran), Kacpra Kostrzewskiego (baryton).
Usłyszeliśmy również zespół chóralny, którzy tworzą studenci pierwszych trzech lat studiów Instytutu Wokalno – Aktorskiego Wydziału II. Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach prowadzony przez Krystynę Krzyżanowską–Łobodę. Był tak uruchomiony, by wyraziście i znacząco uczestniczyć i towarzyszyć perypetiom głównych bohaterów dramatu. Orkiestra i chór w białych bluzkach, nowoczesne kostiumy głównych bohaterów. Brak kurtyny, artyści pośród widowni. Czuliśmy się również uczestnikami wydarzeń. To wszystko spowodowało, że zobaczyliśmy opowiedzianą z lekkością historię o naszych ludzkich niedoskonałościach, które towarzyszą całemu życiu. Pan Jakub Karmelita wspomniał o pewnych problemach związanych z polskim tekstem śpiewanych arii – ale dla nas było to świetnie przygotowane widowisko. Zobaczyliśmy jedną z najbardziej uroczych oper komicznych w wykonaniu tak młodych i zdolnych artystów.
Alicja Mikulska
Powrót do Wydarzenia 2026